Close

Kwiecień 4, 2017

AGATA LUDWA: Matematyka jest wszędzie

Matematyka jest wszędzie. Dzieci doświadczają jej w sposób niezauważalny. Uczą się nie tylko w szkole. Wiedzę i umiejętności zdobywają na co dzień – obserwując różne sytuacje, rozmawiając z rodzicami i kolegami, realizując własne pomysły. Są ciekawe świata. Same zadają pytania, chcą odkrywać, lubią myśleć, rozwiązywać zagadki i problemy. Przygotowując zadania do podręcznika, bazuję na naturalnej ciekawości dziecka.    (Agata Ludwa w wywiadzie dla Głosu Wielkopolskiego*)

 

Cieszysz się, że będzie nowy Elementarz?

 

Cieszę się. Przede wszystkim dlatego, że mnóstwo pomysłów z Elementarza funkcjonowało w szkole. Mam kontakt z wieloma nauczycielkami, które chwalą sobie pracę z elementarzem. Lubią to, że mają możliwość pracy swobodnej, w oparciu o zamieszczone inspiracje. Na ogół podręczniki podają ścisłe wytyczne, obligują nauczyciela do wielu zadań, nie pozostawiając czasu na pomysły nauczyciela i dzieci. Elementarz tę kreatywność działań zapewnia.

 

Znamy nową koncepcję tego podręcznika. Czy to dobrze, że oddzielono treści zintegrowane od matematyki?

 

Myślę, że przede wszystkim trzeba posłuchać tego, co mówią nauczyciele i w jaki sposób się odnosili do „Naszego elementarza”. Część nauczycieli wierzy w skuteczność nauczania zintegrowanego, jednak było sporo głosów za wydzieleniem matematyki. Mnie jako matematykowi bliższe jest to drugie podejście. Uważam, że wówczas pojawi się duże pole na aktywne działania matematyczne, które nie będą musiały być zobligowane tym, co aktualnie dzieje się na pozostałych zajęciach. Nauczyciele zresztą często i chętnie z tych powodów wydzielają matematykę na początku zajęć, więc to nowe myślenie o elementarzu podzielonym na część zintegrowaną i matematyczną będzie nauczycielom odpowiadać.

 

Czy uważasz, że do elementarza powinny być ćwiczenia?

 

Pewnie wielu nauczycieli nie potrzebuje ćwiczeń i chętnie stosuje własne pomysły. Natomiast zakładam, że ćwiczenia powinny się ukazać i ukażą się, ze względu na potrzebę poćwiczenia z dzieckiem, usystematyzowania wiedzy w pracy częściowo szkolnej, częściowo domowej . Te ćwiczenia pomagają wyćwiczyć takie umiejętności, które w książce będą sygnalizowane, poruszane, ale tam, zakładam, że nie będzie bardzo wielu powtarzalnych ćwiczeń. Jest dużo rzeczy, które pokazują z różnych stron, w różnych aspektach dane pojęcie matematyczne, czy daną umiejętność. Natomiast ćwiczenia bardziej mają na celu ugruntować to, co już się dowiedzieliśmy.

 

A jak Ci się podoba, ta oddolna inicjatywa związana z tym, że w wydanie są zaangażowane organizacje pozarządowe. Stowarzyszenie „Łejery” z Poznania, Fundacja „Elementarz” oraz SNEP z Katowic. Bo tak naprawdę to od nich się zaczęła cała akcja.
Myślę, że powinniśmy robić to co umiemy jeszcze mocniej i starać się poszerzać dobre działania na wiele obszarów. Stowarzyszenie „Łejery” Fundacja „Elementarz”, SNEP mają swoje wszechstronne działania i w zasadzie wydanie elementarza jest jedną z tych jego form. Uważam, że sprawa tego podręcznika powinna dotyczyć wszystkich, ponieważ on powstał jako pewien bardzo szeroko konsultowany projekt i takiego przypadku wcześniej i później nie mieliśmy, żeby aż tak mocno konsultować podręcznik szkolny. Wywołał wiele dyskusji, wiele emocji, ale też wiele z tych uwag zostało przyjętych przez autorów i wprowadzonych. Bo to co zazwyczaj się kojarzy z elementarzem to sam początek, czyli pokazanie pierwszej wersji. To co ostatecznie trafiło do uczniów, do nauczycieli, do szkół to wersja po wielu korektach, uzupełnieniach tak, że miejmy to na uwadze. Trzeba powiedzieć, że cała armia profesjonalistów współpracowała przy jego tworzeniu: konsultanci, recenzenci i nauczyciele, którzy przysyłali swoje uwagi, czy omawiali je z nami jako autorami, czy z redakcją, więc byłoby szkoda, gdyby tak duży projekt, który kosztował nie tylko nas podatników duże pieniądze, ale także sama energia, która wokół tego była, miałaby zostać zmarnotrawiona.
Maria Lorek, która jest autorem i niekwestionowanym autorytetem związanym z edukacją wczesnoszkolną, stworzyła do tej pory mnóstwo podręczników, publikacji dla nauczycieli. Powiedz mi, jak ci się pracowało z autorką?

 

Marysia zaprosiła mnie do tego projektu. Nadal mnie zaprasza do współpracy. Jest to wyróżnienie i z mojej strony wdzięczność, bo tak jak powiedziałeś, Marysia jest niekwestionowanym autorytetem podręcznika dla edukacji wczesnoszkolnej, działalności na rzecz tejże. Jest to postać niezwykle szanowana za dokonania, które ma za sobą. Z drugiej strony Marysia ma olbrzymie doświadczenia i zmysł pedagogiczny. Natomiast moim wkładem jest myślenie matematyczne i chęć podzielenie się tym z najmłodszymi. To jest możliwe. Przeciwna jestem takiemu myśleniu, niestety powszechnemu, że w edukacji wczesnoszkolnej trzeba nauczyć liczyć i to wszystko. Dzieci na tym etapie są w stanie zauważyć prawidłowości, schematy, struktury, które występują w matematyce. Są gotowe na to, żeby odkrywać , żeby bawić się matematyką, żeby się nią cieszyć. Myślę, że zajęcia z edukacji zintegrowanej mogą i powinny być odkrywcze. Zajęcia matematyczne nie powinny przypominać żmudnych ćwiczeń, treningu nad wieloma słupkami, zadaniami, gdzie odtwórcza praca towarzyszy uczniowi, gdzie od samego początku, od pierwszej klasy mało jest elementów, które mogą zainteresować, gdy jest pewna powtarzalność, przewidywalność, rutyna i mało twórczego myślenia. Chciałabym bardzo, aby z tych wspólnych działań z Marysią propozycje zajęć z dziećmi były ciekawe, twórcze i inspirujące, żeby dzieci lubiły szkołę jako taką i także matematykę. Matematyka nie jest osobną dziedziną, wyalienowaną poza życie. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że matematyka, jest wszechobecną niewidzialną częścią naszej kultury i myślenie matematyczne przydaje się każdemu z nas. Umiejętność analizowania, syntetyzowania, wyciągania wniosków, logicznego myślenia w wielu kierunkach przyda się każdemu. Matematyka powinna mieć miejsce w myśleniu o twórczej edukacji. Wspólnie z Marysią w ciekawy sposób poprowadziłyśmy podręczniki do drugiej i trzeciej klasy. Mam nadzieję, że podręcznik do klasy pierwszej będzie  kolejnym, dobrym efektem naszej współpracy.
To co wysłuchałem powinien wiedzieć każdy nauczyciel. Powiedz, czego brakuje w edukacji wczesnoszkolnej. Co należałoby mocno podkreślić?

 

Dwie rzeczy mi się nasuwają. Po pierwsze: z pewnym zdumieniem obserwuję jak część matematyczna edukacji wczesnoszkolnej rozmija się czasami, albo jest inaczej akcentowana niż późniejsza dydaktyka. Czyli sposób nauczania matematyki, jako takiej, do klasy 3 jest inny niż potem dzieci mają w klasie 4. Ja jako matematyk zaczynam pewne tematy od nowa np.: jeżeli wcześniej było takie bardzo schematyczne podejście do rachunku, do takiego wyćwiczenia. Te treści są przećwiczone. Dzieci potrafią dodawać w głowie liczby trzycyfrowe, co jest im do niczego nie potrzebne na tym etapie. Nauczyciele masę pracy, energii w kl. I-III poświęcają na ten trening. Ja mam poczucie, że gdzieś brakuje, i to bardzo mocno chcę powiedzieć, takiego połączenia na poziomie naukowym – to też pewnie by się przydało, ale przede wszystkim w takim wymiarze dotykalnym, namacalnym, codziennym rozmów o metodach pracy, o tym co możemy robić. Bo to nie jest tak, że edukacja wczesnoszkolna nie może czerpać z tego, co się dzieje w późniejszych latach, w metodach pracy, i też na odwrót. Mam poczucie, że to są dwa odrębne światy i to na pewno nie jest dobre. Nad tym myślę, że warto popracować, żebyśmy się dzielili nawzajem swoimi spojrzeniami, metodami.

I druga rzecz, nauczyciele mają takie poczucie, że muszą w matematyce zrobić wszystkie zadania od pierwszego do ostatniego z książki, wszystkie strony w ćwiczeniach od A do Z, przerobić cały materiał. Im większe były boxy, tym więcej schematyzmu w pracy. Należy pomyśleć, co można zrobić razem z całą klasą, co można zrobić w zespołach, być może przeprowadzić lekcję rotacyjną na różnych poziomach, gdzie część dzieci robi coś łatwiejszego, część dzieci coś trudniejszego. Wykorzystujemy te zadania, ale niekoniecznie wszystkie w każdej klasie. Nie myślimy elastycznie o edukacji i myślę, że jest takie patrzenie na matematykę poprzez pryzmat przeliczanych słupków, które warto by zmienić. Potrzebne są warsztaty, szkolenia z nauczycielami, poświęcone temu problemowi. Wiem, że nauczyciele mają bardzo dużo różnych doświadczeń, różnych zajęć, warsztatów, które dotyczą edukacji zintegrowanej, natomiast przydałby się nowy początek z matematyką.

 

Jak tutaj widzisz rolę komputera i informatyki? W jaki sposób powinno się uczyć pracy z komputerem, programowania?

 

Na pewno będzie ważny kontakt bezpośrednio z programami, które funkcjonują aktualnie i są stworzone do nauki kodowania, czyli to jest coś, co jest typowe do pozyskania z komputera. Jeśli chodzi zaś o kodowanie jako sposób myślenia, to najbliższa jest matematyce struktura, przewidywanie, działanie na poszczególne kroki. Obecnie można znaleźć bardzo dużo elementów, które do kodowania i do tego sposobu myślenia przygotowują. W kl. I są też takie ćwiczenia będą wzmocnione kolejnymi matematycznymi różnymi przykładami, które przekładają się potem na tok kodowania.

 

Z jakiego elementarza uczyłaś się?

 

Z Falskiego. Ten elementarz mam w pamięci nie było w nim matematyki. Myślę, że poza sentymentem nikt w tej chwili nie zdecydowałby uczyć z tego podręcznika. Kiedyś on był oczywiście nowoczesny. Teraz są inne czasy i też nasze materiały muszą ulegać zmianie, refleksji i dostosowaniu do nowych wyzwań, wsłuchaniu się w krytyczne głosy. Wyobrażam sobie, że ten elementarz i każda porządna książka powinny mieć kolejne wydania poprawione, zmienione i wtedy jest to rzeczywiście naprawdę dobry materiał.

Dziękuję za rozmowę.

Z Agatą Ludwą  dla „Nauczyciela z klasą” rozmawiał Andrzej Jabłoński

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3874789,autorka-podrecznika-dla-drugoklasistow-matematyka-jest-wszedzie-rozmowa,id,t.html

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *